Książka. Ponownie czytana: "Niemcewicz od przodu i tyłu". Coś niesamowitego!!!
Fragmenty:
"Najdłużej zabawił książe [Czartoryski] w Słonimiu u hetmana Ogińskiego. Mały, chuderlawy hetman nazywał Rousseau - kolegą, bo tylko oni dwaj na świecie układali muzykę i słowa do oper, smarował palcem okreopne pastelowe bohomazy, wymyślił harfę z pedałami, budował kanału, pisał sztuki, wytykał bulwary, reżyserował przedstawienia, grał na cytrze - wszystkim sie interesował z wyjątkiem wojska. Podczas konfederacji barskiej wyruszył w pole na czele trzytysięcznej armii. Pod Stołowiczami wypoczywał po pracowitej nocy u boku grubej panny d'Assert, komponując operę, gdy kapitan Suworow nadapdł na całkiem niestrzeżony obóz; 700 Moskali rozgromiło doszczętnie 3000 konfederatów, nieprzytomnego ze strachu hetmana przeprowadzili słudzy w nocnej koszuli przez granicę. - Nie mam szczęscia Czarneckiego! - mówił.
Przegląd pułków hetemańskich liczących w sumie aż 200 ludzi trwał niecałą minutę. Za to komendant wojsk litewskich musiał siedzieć godzinami w teatrze słuchając, jak chłopi białoruscy deklamują francuskie sztuki hetmana, z których nie rozumieli oczywiście ani słowa"
"Ruszono wreszcie taborem wobec którego karawana przez pustynie jest drobiazgiem. O 4-tej rano wyjeżdzały wielkie, w 7 koni zaprzężone, kryte bryki, pstrokato pomalowane, z literami A. ks. Cz. po bokach. jedna była spiżarnią, druga wielkim piecem do pieczenia chleva, trzecia podręczną kuchnią, inna z korzeniami, cukrem, szafranem, jeszcze inna wyłącznie jako kawiarnia z Greczynem Anastazym, specjalistą od przyrządzania kawy, dziesiąta dla słoduczy, jeszcze fajczarnia, garderoba księcia, kużnia, warsztat rymarski, góry tłomoków, tobołów. Sobieski ciągnął pod Wiedeń z mniejszym bagażem."
.
poniedziałek, 24 listopada 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


1 komentarz:
Muszę się rozglądnąć za tą książką z sekretarzem mojego ukochanego Antoniego Tadeusza Bonawentury w tytule. Nie wiem czy Pan wie,ale Tadeusz hodował sery holenderskie, zajmował się ogrodem - tworzył labirynty oraz uwielbiał grać w szachy. Tak podpowiada mi pamięć - kiedyś unieruchomiona, z nogą w szynie, zajęłam się czytaniem książek o Tadeuszu i od tego czasu mam do jego osoby wielki sentyment:)
Prześlij komentarz